:( Niestety, brak wyników.
Proszę, sprawdź pisownię, użyj zaawansowanej wyszukiwarki lub odwiedź stronę główną.
Klikając Kontynuuj za pomocą konta Google lub Facebook zgadzasz się z Kinguin's Regulaminem i Polityką Prywatności, a także z Regulaminem NFT i Polityką Prywatności NFT.
| Platforma: | Steam |
| Jęzki: | EN, DE, PL, RU |
| Data Wydania: | 9 maj 2011 |
Na wieść o tym, że irańskie studio pragnie zrobić grę dzielącą wiele cech ze sławnym God of War zachciało mi się śmiać. Z drugiej strony, wiele mało znanych zespołów z innych krajów – nie mniej egzotycznych – potrafiło zadebiutować na wystarczająco wysokim poziomie. Ponadto tamtejsze regiony mają naprawdę fajną historię, która aż prosi się o odpowiednie wykorzystanie.
Przenosimy się w czasy, gdzie nie ma elektroniki, samochodów i broni palnej, a ludzie muszą zmagać się z mitycznymi potworami za pomocą miecza i łuku. Któregoś dnia spokój pewnej wioski zostaje zakłócony przez demona zwanego Hitasp. Zabija wszystkich mieszkańców, w tym Oronia, brata głównego bohatera. Tytułowy Garshasp wyrusza za najeźdźcą celem dokonania zemsty i nieświadomego uratowania świata przed zagładą.
Fabuła nie była w stanie zaskarbić sobie mojej uwagi. Jest mdła, a twórcy pomimo wkroczenia w ciekawą mitologię nie byli w stanie jakoś rozwinąć tego wątku – jedynie delikatnie o nią zahaczyli.
Z kamerą umieszczoną za plecami herosa przemierzamy szereg lokacji, walcząc z czyhającymi potworami. Ewidentnie widać, że deweloperzy czerpali inspiracje z God of War. Niestety nie mieli dość doświadczenia, by w sposób właściwy zaimplementować swoje pomysły. Walka może i jest fajna, ale zawodzi w technicznym aspekcie. Garshasp może atakować słabymi lub silnymi ciosami oraz chwytać i wykańczać słabszych oponentów. Wyprowadzenie silniejszych ciosów zabiera jednak zbyt wiele czasu, przez co zanim zrobimy coś oponentowi, sami oberwiemy kilka razy. Można blokować, ale tu też pojawia się defekt – pojedyncze uderzenia i tak docierają. Zawsze jako miłe urozmaicenie traktuję sekwencje quick time events, lecz w tym przypadku są naprawdę quick. Na dokładkę pozostaje jeszcze atak szału, kiedy Garshasp dosłownie obraca wszystkich w pył. Jednym słowem walki nie są niczym wybiórczym, nie są nawet dobre, chociaż wyglądają dość efektownie. Sytuacji nie poprawia kamera, potrafiąca ustawiać się w bardzo niekorzystnych miejscach.
Skoro potyczki są przeciętne, to może lokacje wpłyną na jakość i oczarują nas? Nic bardziej mylnego. Są różnorodne – lasy, bagna, miasta – ale wielokrotnie miałem wrażenie, że już tu byłem. To wygląda tak, jakby projektanci wykorzystywali nagminnie metodę kopiuj-wklej, a i tak obszary są skąpe w detale. Może narzekam, ale nie ukrywam, że tereny potrafią imitować wrażenie majestatyczności.
Starcia bez wrogów byłyby jak pływanie w basenie bez wody, toteż mamy ich tutaj na potęgę. Różnią się od siebie nie tylko wyglądem, ale również wytrzymałością i rozmiarami. Niestety już pierwszy kontakt spowodował u mnie salwę śmiechu, a to dlatego że potwory pojawiały się tak, jakby spadały z nieba. Dalej jest tak samo, a używanie ciągle tego samego oręża tylko pogłębia obecną monotonność.